FAZA GRUPOWA : Słowacja

Dostosuj

FAZA GRUPOWA : Słowacja

Plan przed tym starciem był prosty - wygrać 2:0 i cieszyć się z w sumie dość łatwego awansu do playoff, zbierając jednocześnie siły na pojedynek z Rosją. Zadanie jawiło się jako trudne o tyle, że o Słowakach nie wiedzieliśmy dosłownie nic. Jako jedyni nie mieli bowiem nawet ogłoszonego składu, jakim wystąpią w Pucharze Narodów. Przy okazji gry z nimi popełniłem swój jedyny jak mi się wydaje poważniejszy błąd podczas kapitanowania - nie dopilnowałem terminu ustalenia daty rozegrania meczu, przez co została ona z góry narzucona przez administratorów pucharu. Mieliśmy stanąć do walki w sobotę 7 maja, o godzinie 19:00 i wszystko wskazywało na to, że tak właśnie będzie. Ale piątkowego popołudnia odezwał się do mnie Mad, prosząc w imieniu Słowaków o zmianę daty spotkania na jakąkolwiek inną. Początkowo zastanawiało mnie, o co mu właściwie chodzi - skoro mówił, że możemy wybrać dowolny termin, to dlaczego nie pozostać przy sobocie? Ponadto część naszych graczy już zarezerwowała sobie wolne wieczory właśnie na ten dzień i nagła zmiana planów na nieco więcej niż 24 godziny przed planowaną godziną rozpoczęcia gry mogła okazać się kłopotliwa. Miałem zresztą do Mada pewne, moim zdaniem uzasadnione, pretensje o tak długą zwłokę w podjęciu tej decyzji, ale ostatecznie zgodziłem się przesunąc mecz dokładnie o jeden dzień do przodu - na niedzielę. Doszedłem do szybkiego wniosku, że lepiej choć jedno spotkanie rozegrać bez większych problemów niż wygrać kolejnym walkowerem, co byłoby na pewno sporym zawodem także dla nastawionych na ostrą rywalizację reprezentanów.

"Plan przed tym starciem był prosty - wygrać 2:0"

Przez ten cały galimatias musieliśmy wystąpić w nieco osłabionym składzie - Maciej zik nie zdołał bowiem odkręcić swoich niedzielnych planów, natomiast Maciuś av3k nie popisał się szczególną wyobraźnią, zapisując się w dniu meczu do jednodniowego, europejskiego turnieju 1v1. Jako, że przeciwnik nie wydawał się specjalnie wymagający, a do tego av3k miał sporą szansę na zwycięstwo w tej miniimprezie, zdecydowałem się nie zmuszać go do gry, choć początkowo byłem na niego nieźle wkurzony. Nieobecny był też koston, który zaliczył dość spore spóźnienie, więc w momencie startu do dyspozycji miałem detala, equadora, kropka, rava i scara. Pierwszy plan był taki, by na wybranej przez Słowaków mapie zagrać lineupem detal, equador, kropek, scar, by na "naszym" q3dm7 niezbyt pewnie czujący się tam kropek ustąpił miejsca ravowi. Sytuację nieco skomplikowali rywale, wybierając ospdm5. W tej sytuacji wystawienie powyższego składu oznaczało konieczność poświęcenia detala do gry na czerwonej zbroi (nasza dość dobrze przećwiczona taktyka na osp5 zakładała krycie raila przez 3 graczy, podczas gry ten czwarty miał aserukować sektor ra - to niewdzięczne zadanie zwykle należało do mayhema), lub przymuszenia do zajęcia się redem któregoś z niezbyt garniących się do tej pozycji pozostałych graczy. Rozważanie tej sytuacji i ostateczny wybór składu zajęło mi dobre kilka (kilkanaście?) minut uciążliwego dla graczy oczekiwania, w trakcie których podjąłem bodaj najtrudniejszą decyzję w całym Nations Cupie. Zdecydowałem się od początku wstawić do składu rava w miejsce kropka wiedząc, że Rafał potrafi dobrze zagrać ra. A zdjąłem akurat Marcina dlatego, że jego umiejętność posługiwania się railem nie dorównywała detalowi i equ, natomiast scar dysponował bronią w postaci białego pingu, co przy graniu dużą ilością raili jest nie bez znaczenia. W sumie nie dziwię się jego frustracji, miał prawo czuć się zawiedziony i właśnie wtedy bycie kapitanem wydało mi się czymś okropnym - no bo jak tu zastąpić kumpla kumplem mówiąc mu coś w rodzaju: sorry, w tej taktyce moim zdaniem lepiej spisze się kto inny? Ja tak nie potrafię, jestem może aż do przesady delikatny i przez pewien czas miałem sporego "moralniaka" względem Marcina.

"[...] podjąłem bodaj najtrudniejszą decyzję w całym Nations Cupie. Zdecydowałem się od początku wstawić do składu rava w miejsce kropka [...]"

Na szczęście, moja decyzja o wystawieniu rava do gry na ospdm5 sama się obroniła. Mimo pingu oscylującego w granicach 60 Rafał zagrał po prostu kapitalnie, biorąc czerwony sektor niemal absolutnie w swoje władanie. W ogóle, grę całej naszej drużyny muszę ocenić bardzo wysoko. Nie popełnialiśmy większych błędów, uważnie krylismy mapę przejmując kolejne powerupy, byliśmy też po prostu lepsi skillowo. Druga mapa miała podobny przebieg. Słowacy najzwyczajniej w świecie nie byli w stanie za nami nadążyć, gubiąc fraga za fragiem. Tu z bardzo dobrej strony pokazał się detal, potwierdzając opinię dm7-kowego zwierzęcia. Trochę niespodziewanie, niemal tak samo skuteczny w ofensie okazał się scar, nabijając niemal 10000 punktów obrażeń (nasz h00ligan detal minimalnie tę granicę przekroczył). W przekroju całego meczu duże brawa należą się całej naszej czwórce, grającej przecież w tym zestawieniu po raz pierwszy! Był to w pewnym sensie mały triumf mojej "filozofii" prowadzenia drużyny, bo dobrze obmyślana i dopracowana taktyka, skutecznie realizowana przez wszystkich graczy stanowiła główny klucz do zwycięstwa, zwłaszcza na ospdm5. Najlepszym graczem meczu kibice z ClanBase wybrali detala, w sumie trudno odmówić im racji - Piotrek K. był wyróżniającą się postacią na obu mapach. Jeśli chodzi o Słowaków, to gościem zupełnie z innej planety był Mato. Gdyby rywale zagrali składem Mato, Mato, Mato, Mato, moglibyśmy miec spore problemy z pokonaniem ich, bo gracz ten momentami naprawdę solidnie ucierał nam nosa. Jako ciekawostkę dodam, że w słowackich barwach przeciwko nam wystąpił... Mad, ale nic wielkiego w tym meczu nie ugrał :) Sama sytuacja była jednak trochę kuriozalna, bo Patryk jednocześnie pełnił obowiązki kapitana reprezentacji Polski CTF. Po raz kolejny wyszły na wierzch wszystkie dziury w regulaminie CB, ale my nie mieliśmy zamiaru zgłaszać żadnych pretensji. Wreszcie mogliśmy cieszyć się z pierwszej wygranej wywalczonej przez 40 minut walki, nie chwilę rozmowy na IRCu, wygranej smakującej tym lepiej, że odniesionej w dość niespodziewanym, żeby nie powiedzieć rezerwowym składzie. Po ostatnim gongu na dm7 chyba wszyscy odetchnęliśmy z ulgą... Polska była już co najmniej w drugiej fazie NCVIII, wyrównaliśmy tym samym osiągnięcia dwóch poprzednich reprezentacji. Teraz musieliśmy tylko zrobić wszystko, by uniknąć konfrontacji ze Szwedami od razu na przywitanie z playoffami, co było niemal pewne w przypadku zajęcia przez nas drugiego miejsca w grupie.



Strona główna | Podsumowanie

PRZYGOTOWANIA: 1. Kapitanem być | 2. Rewolucje | 3. Draft | 4. Czas treningów
FAZA GRUPOWA: 1. Mecz z Rosją | 2. Serbia i Czarnogóra | 3. Słowacja | 4. Mecz z Rosją - odc. 2
PLAYOFF: 1. Kiedy i z kim? | 2. Pokonać Holandię | 3. Przyczajony orzeł, ukryty ser
FINAŁ: mecz ze Szwecją

BONUS: Profile zawodników | Polska w Nations Cup

KomentarzeKomentarze

  • Dodawanie komentarzy dostępne jest jedynie dla zalogowanych użytkowników.
    Jeżeli nie jesteś jeszcze użytkownikiem eSports.pl, możesz się zarejestrować tutaj.
Komentarze pod artykułami są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu eSports.pl oraz serwisów pokrewnych, który nie ponosi odpowiedzialności za treść opublikowanych opinii. Jeżeli którykolwiek z postów łamie zasady, zawiadom o tym redakcję eSports.pl.
Dołącz do redakcji portalu eSports.pl!

Ostatnio publikowane

Napisz do redakcji

W tej chwili żaden z naszych redaktorów nie jest zalogowany.

Ostatnie komentarze

Ostatnio na forum

Statystyki Online

280 gości

0 użytkowników

0 adminów

Ranking Użytkowników

WynikiAnkieta

Co było dla Ciebie największym zaskoczeniem podczas WCG Polska?

  1. 0%

    Słaba postawa Fear Factory

  2. 0%

    Dobra gra UF Gaming

  3. 14%

    Tłumy widzów na sali kinowej

  4. 14%

    Mało miejsca

  5. 71%

    Nie byłem i nie interesuje mnie to

Nasi partnerzy

  • Shooters.pl
  • Cybersport

Wszelkie prawa zastrzeżone (C) eSports.pl 2003-2019

Publikowanie materiałów tylko za zgodą autorów.

Wybierz kategorie