Wstęp
Mogłoby się wydawać, że nastał w końcu moment, w którym Razerowi skończyły się groźne węże a wraz z nimi nazwy dla myszek, ale nic bardziej mylnego. Boa constrictor imperator to wystepujący w Ameryce Centralnej podgatunek znanego wszystkim dobrze boa dusiciela. Imperator wykorzystuje znany (lecz nie do końca lubiany przez wszystkich graczy) sensor Razer Precision 3.5G Laser, stosowany w kilku wcześniejszych myszkach. Nowością jest za to kształt myszy do bólu przypominający Logitech MX500, G5 i pochodne oraz możliwość dopasowania położenia przycisków bocznych. Jak się to wszystko sprawdza w praniu i czy jest warte swojej ceny? Zobaczmy.

W moje ręce trafiło standardowe już w przypadku Razera zgrabne, niewielkie, aczkolwiek dość ciężkawe pudełko, które oprócz otwarcia z obu stron posiada frontowe drzwiczki kryjące uśpionego gryzonia w całej jego okazałości. Zawartość opakowania nie uległa zbytnio zmianie - składają się na nią instrukcje obsługi w kilkunastu językach (w tym w języku polskim), szczegółowe instrukcje instalacji i obsługi dla komputerów PC oraz Mac w języku angielskim, katalog produktów, naklejki, podstawka pod kubek dla profesjonalnego gracza oraz inne materiały promocyjne.

Sterowników brak - należy je pobrać z oficjalnej strony producenta. Zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że każdy sięga od razu po najświeższą wersję oprogramowania, nawet jeśli sprzęt kupuje rok po premierze; wad w dobie powszechnego dostępu do szerokopasmowego internetu trudno się doszukać.
1. Wstęp | 2. Wygląd | 3. Sterowniki | 4. Użytkowanie | 5. Podsumowanie




